Boart w polskim show-biznesie

Materiał informacyjny "Selfie po Polsku"
Mariusz Pujszo - człowiek orkiestra. Prezes fundacji „Jestem Optymistą“, redaktor naczelny magazynu „Osobowości i Sukcesy“, organizator wielkich wydarzeń, gal, festiwali, ale jednak z zamiłowania filmowiec!

Tworzysz filmy, reżyserujesz, grasz, piszesz scenariusze i już niebawem światło dzienne ujrzy Twoja najnowsza produkcja - film fabularny „Selfie po Polsku“. Znajdujesz na to wszystko czas?

Przede wszystkim film to moja pasja, moje hobby. A na hobby powinno się mieć czas. Zawsze pragnąłem kreować, tworzyć, robić coś nowego. Myślę, że po tylu latach stworzyłem własny styl...

Bez wątpienia masz swój styl i wielu jego zwolenników. Jak dobrze pamiętam na Festiwalu Filmów w Gdyni, przewodniczący jury Janusz Kijowski, wręczając Ci nagrodę za „Polisz kicz projekt... kontratakuje“ powiedział, że robisz filmy tak oryginalne – tak różne od innych, że powinieneś co roku dostawać z urzędu pieniądze na robienie kolejnych filmów.

No właśnie nadszedł ten czas, że postanowiłem zrobić film... i znowu trochę odjechany. Coś w stylu mojego dawnego filmu „Polisz kicz projekt“.

Odjechany - dobre słowo. Aktualnie jest na topie robić coś odjechanego. Jesteś znany z niekonwencjonalnych pomysłów, czym nas zaskoczysz?

Zrobiłem kiedyś film, którym zwojowałem świat. Mowa o wspomnianym „Polisz kicz projekt“ - film w stylu „Borata“, z tym że ja zrobiłem go wiele lat przed „Boratem“. Gdziekolwiek na świecie „Polisz kicz projekt“ był pokazywany to wywoływał niesamowite reakcje. Od dłuższego czasu nurtowało mnie, że może jest czas zrobić remake tego filmu, czyli coś co będzie w podobnym stylu. Sprzyjają temu dzisiejsze czasy, a żyjemy w czasach bez sentymentów. Dziś najważniejsze jest zaistnieć! I kto pierwszy ten lepszy! Nieważne z jakiego powodu. Ważne jest żeby ludzie o mnie słyszeli, żeby mnie podziwiali. Każdy podatny jest na wszelkie pochlebstwa, wyróżnienia, nagrody. Króluje show-biznes i portale społecznościowe typu Instagram, Facebook, Tik Tok. Ludzie lgną do różnorodnych programów telewizyjnych reality show. Chcą być znani i dla kariery zrobią wszystko.

Faktycznie, programów tego typu jest zatrzęsienie. Chętnych by wziąć udział cała rzesza. Nieważne czy to „Mam talent“, „Hotel Paradise“, czy „Rolnik szuka żony“.

To ciąg na szkło. Żeby być rozpoznawalnym, żeby media o mnie wiedziały i pisały. To też ciąg ku temu żeby mieć więcej obserwujących na Instagramie, więcej lajków na Facebooku. Robimy sobie selfie wszędzie. Każdy wie, że w tej chwili fajna fotka równa się tysiące followersów. A im więcej mam followersów tym jestem ciekawszy, fajniejszy, ważniejszy. Jest to nagminne i zauważalne na całym świecie. Obecnie ludzie już nie zastanawiają się kto dlaczego jest znany, tylko: znam tę osobę, bo jest znana. Pomyślałem, że to idealny temat na film i postanowiłem zrealizować „Selfie po Polsku“.

Zdradź zatem więcej szczegółów z fabuły „Selfie po Polsku“.

To historia trójki przyjaciół, którzy postanowili zarobić pieniądze wykorzystując naiwność wielu osób. Osób dążących do sukcesu, które dla sławy zrobią wszystko, oby choć przez chwilę być na szczycie. Te osoby płacą za castingi i płacą żeby zagrać w filmie. Dadzą wszystko żeby pójść na galę. Każdy chce być lepszy od innych. Czy chcesz być na Hawajach, czy chcesz żeby inni myśleli, że jesteś na Hawajach!? „Selfie po Polsku“ w sposób komediowy, satyryczny, z dużą dozą uśmiechu przedstawia sytuacje, które po prostu nas na co dzień spotykają. Nasi bohaterowie, niczym Borat wchodzili na różne gale, wydarzenia, żeby podpatrzeć i skomentować to co nas wszystkich otacza... Oj było przy tym dużo zabawy, bo nie wszyscy wiedzieli, że są w kamerze!

To zupełnie coś oryginalnego i niespotykanego na polskim rynku.

To prawda. Chciałem stworzyć film niestandardowy. Posłużyłem się stylem mockumentary, co znaczy pomieszanie dokumentu z fabułą. Dzięki temu zabiegowi widz ma wrażenie, że od podszewki poznaje sekrety polskiego świata filmu i show-biznesu.

Oglądając film jest wrażenie, że ogląda się making off fikcyjnego filmu.

Dzięki temu zabiegowi widz będzie mocniej przeżywał historie i zachowania osób, które robią wszystko by osiągnąć sławę w show-biznesie. Widzowie uwierzą w to, ponieważ otaczają ich podobne sytuacje. Zdjęcia filmowe niczym dokument są obrazem rzeczywistości. W filmie eksperymentujemy z formą filmową, sposobem opowiadania i obrazowania. Częste zwracanie się wprost do kamery daje widzowi wrażenie oglądania making off’u jakiegoś innego filmu. Bardzo dużo scen w filmie jest kompletnie przypadkowych, które były improwizowane i przez to są ogromnie śmieszne. W filmie mamy osoby, które grają siebie albo są tak naturalne, że ludzie myślą, że są sobą. Zależało mi na wrażeniu, by widz - zresztą podobnie jak ja - był pogubiony, czyli że nie wie do końca co jest zagrane, a co spontaniczne i prawdziwe. Grają aktorzy, amatorzy, ludzie z biznesu. Jest kilka bardzo fajnych odkryć – to będą nowe twarze polskiego kina!

No właśnie. Jak wyglądała współpraca na planie z tak bardzo różnymi ludźmi?

Tutaj nie widać żadnej gry. Widzimy prawdziwą osobę, a nie „prawdziwe aktorstwo". W tym filmie kamera podąża za bohaterami. Pokazuje ich zachowania tak jakby ich śledziła, a nie ustawiała pod kadr. Przedstawiamy sytuacje, które naprawdę się wydarzyły lub mogłyby się wydarzyć. Film nie jest upiększony, upozowany, wystylizowany. To samo życie stworzyło styl tego filmu. Tym samym świetnie dobrane osobowości aktorów nadały mu wyjątkowości. Główne role grają: Grzegorz Halama, Piotr Adamczuk i ja. W rolach drugoplanowych są m.in.: Dominika Dąbrowska, Katarzyna Motloch, Dorota Legieta, Magdalena Nowak, Natalia Opyrchał, Magdalena Krakowiecka, Kamil Balcerzak. Gościnnie pojawiają się: Marek Włodarczyk, Henryk Gołębiewski, Roman Szczeblewski czy Krzysztof K.A.S.A. Kasowski. Zdjęcia do filmu kręcone były w wielu regionach Polski oraz za granicą, m.in. na Mauritiusie, Seszelach czy w Nowym Yorku. Producentem filmu jest Kurka Wodna Productions, koproducentem Jerzy Opyrchał. partnerami m.in. firmy: Opax, Konkret, M Club Hotel, KGH, Agroturystyka Pujszany.

Mam wrażenie, że film jest pewną prowokacją. Jakiej widowni oczekujesz?

To film dla szerokiej widowni. Jest on idealny na obecną sytuację na świecie. Dookoła wiele zmartwień, problemów, więc idziemy do kina po super zabawę. A jeżeli ta zabawa ma jakieś przesłanie, to tym lepiej. Każdy znajdzie w „Selfie po Polsku“ coś ciekawego, a nawet jakąś cząstkę siebie! Warto dostrzec co się obecnie w tym dziwnym świecie dzieje i jakie ludzie mają sposoby na życie – na swoją karierę.

Czy film ma na celu umoralniać?

Nie jest to moralitet. Nie mam zamiaru wskazywać ludziom prawidłowej drogi. To raczej film, który śmieje się z nas wszystkich, z tego co jesteśmy w stanie zrobić, by osiągnąć sukces, sławę, pieniądze. W obecnym świecie nie wiemy co jest dobre, a co złe. Nie mamy autorytetów. Wszystko jest dozwolone. Zgodnie z filozofią głównego bohatera: „połowa ludzi uwierzy, połowa nie“. Ludzi można omamić, oczarować i wcisnąć im jakąkolwiek głupotę - na pewno znajdą się ci, co uwierzą.

Wydaję mi się, że ten film dzięki swojemu niepowtarzalnemu stylowi, będzie miał tysiące zwolenników, ale również wielu przeciwników.

Samo życie. Dla mnie najważniejsze jest to, że ludzie lubią tego typu komedie. Najlepszym dowodem jest scenka z naszego filmu wrzucona do Internetu pod tytułem „Nie ślin się gówniarzu”. Mieliśmy przeszło 10 mln wyświetleń! To daje dużo do myślenia. Jestem przekonany, że film ten będzie ciekawą alternatywą dla filmów powstających zgodnie z filmowymi standardami i przyciągnie przed ekrany kin tysiące fanów szukających w produkcjach innowacyjności, świeżości i nieszablonowego humoru.

Kiedy i gdzie zobaczymy „Selfie po Polsku”?

Dystrybutorem filmu w Polsce jest firma Brauron. Film wejdzie również na ekrany kin w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemczech, Belgii, Holandii oraz USA. Planowana data premiery to przełom marca i kwietnia 2021.

Co nam powiesz na zakończenie?

Przekażę dwa motta. Jednym zaczyna się film: „Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone” – Friedrich Nietzsche. A drugie to moje osobiste: „Nie ten odnosi sukces, kto wcześnie rano wstaje, ale ten kto wstaje… uśmiechnięty!”

Zatem sukces gwarantowany! Dziękuję za rozmowę.

Wiola Wrzesińska

Materiał oryginalny: Boart w polskim show-biznesie - Polska Times

Dodaj ogłoszenie