Lato leśnych ludzi

Katarzyna Kijakowska
Czesław Kaczmarek zna każdy zakątek w lasach pod Ostrowiną. Mówi, że każdy leśniczy to dyrektor dużego przedsiębiorstwa.
Ludzie myślą, że nasza praca polega na spacerach z flintą i zbieraniu grzybów – śmieją się leśniczy Nie mają czasu na odpoczynek. Są zdani na łaskę pogody.

Ludzie myślą, że nasza praca polega na spacerach z flintą i zbieraniu grzybów – śmieją się leśniczy
Nie mają czasu na odpoczynek.
Są zdani na łaskę pogody. Gdy ta kaprysi, ludzie pracujący w lasach mają pełne ręce roboty. Ostatnio dają im się we znaki porywiste wiatry. Pod ich naporem nawet 160-letnie
drzewa łamią się jak zapałki

Edward Podczaszyński miłość do pracy w lesie, jak twierdzi, ma w genach po ojcu.
– Mój tata Henryk był tutaj leśniczym od 1946 roku – mówi gospodarz leśniczówki w Bartkowie, w gminie Dobroszyce.
Tylko wtedy, gdy Podczaszyński senior przeszedł w 1980 roku na emeryturę, przez pięć lat leśnictwo miało innego gospodarza. W 1985 roku pan Edward rozpoczął pracę w swojej rodzinnej wsi i tak już zostało. – Las kochałem zawsze, chodziłem z ojcem do pracy, jednak po szkole podstawowej poszedłem do technikum melioracji wodnych.
Ale, jak mówi przysłowie, ciągnie wilka do lasu. Po pięciu latach pracy w oleśnickich urzędach nasz rozmówca postanowił skończyć zaocznie szkołę dla leśników, a potem studia. Teraz nie wyobraża sobie innej pracy.
– Znam tutaj każdy zakątek lasu – opowiada. – Gdziekolwiek bym się nie znalazł, znajdę drogę powrotną.
Jeszcze kilkanaście lat temu tyle czasu, co w terenie, leśnik musiał spędzać przy biurku. – Wypełnianie dokumentacji to była najgorsza część roboty – wspomina pan Edward. – Teraz mamy jedno urządzenie, tak zwany rejestrator leśniczego, do którego wprowadzamy wszystkie ważne informacje. Każdy stos drewna musi mieć swój numer.
Pan Edward nadzoruje 1350 hektarów lasu. Na jego terenie rosną przede wszystkim sosny i buki.
– Lasy w okolicach Bartkowa są naprawdę piękne – zachwala Podczaszyński. – Czyste, przystępne dla ludzi. Przez moje leśnictwo prowadzi ścieżka rowerowa. Tutaj naprawdę świetnie można odpocząć, choć dużo pracy trzeba włożyć, by to miejsce utrzymać w dobrym stanie. Ludziom z zewnątrz wydaje się, że nasza praca polega tylko na spacerowaniu, a to nieprawda. My mamy co robić przez cały rok.
Najwięcej zajęć, jak się okazuje, jest zimą. – Wtedy w lesie są żniwa – słyszymy.

Przeszła wichura
Piły słychać w leśnictwie Roberta Drozdowskiego. To przez jego lasy przeszedł 21 czerwca potężny wiatr. Leśnik mówi, że mogła to być nawet trąba powietrzna.
– Ten wiatr przewrócił blisko cztery tysiące metrów sześciennych drzew – opowiada.
Lasy pana Roberta zdecydowanie różnią się od tych, na których gospodarzem jest Edward Podczaszyński. Do wielu miejsc można dotrzeć tylko terenowym suzuki. Tereny są podmokłe, wręcz bagniste. Otacza je 130 hektarów milickich stawów.
– Przy wyciąganiu drzewa może tutaj pracować tylko specjalistyczny traktor, czeski LKT 80 – mówi Marek Bazner, porządkujący las po czerwcowej wichurze. – Rolnicze pojazdy nie miałyby na tym gruncie żadnych szans.
– Tak samo jak auta inne niż moja terenówka – mówi leśnik, który bez żadnych problemów pokonuje najbardziej niedostępne leśne gąszcza.
To właśnie tam spotykamy Ewelinę Erhard, stażystkę z oleśnickiego nadleśnictwa.
– Skończyłam milickie technikum i teraz praktykuję – opowiada nam młoda kobieta. – Zawsze kochałam las – mówi. – W szkole nie było łatwo, ale byłam pewna, że dobrze wybrałam. Marzę, by kiedyś objąć jedno z oleśnickich leśnictw.

Dęby i motocykl
– Las wpisał się w mój życiorys niemal od urodzenia – opowiada pan Czesław Kaczmarek z leśnictwa w Ostrowinie. – W dzieciństwie mieszkaliśmy z rodzicami we wsi Dąbrowa pod Lubinem. Wzrastałem wśród natury bogatej w drzewostany, wśród rozlewisk Odry, pełnych ryb i ptactwa.
Ojciec kolegi małego Czesia był leśniczym. Miał zielony mundur, pierwszy w okolicy motocykl i społeczne poważanie. Był kimś. To wszystko zadecydowało o wyborze życiowej drogi Czesława Kaczmarka. Egzamin do Technikum Leśnego w Miliczu zdał z powodzeniem, mimo dużej konkurencji. Tam dopiero przekonał się, że leśniczy to nie tylko mundur, ale też ciężka i odpowiedzialna praca.
Po szkole nasz bohater trafił na staż do nadleśnictwa Kamienna Góra, potem do Lubawki. Po wojsku chciał zacząć pracę w naszym regionie. Wtedy nie było jeszcze nadleśnictwa Oleśnica, ale Grochów i Bierutów. Trafił do tego pierwszego. – Pamiętam, że nadleśniczy Edmund Jabłoński zaproponował mi trzy miejsca pracy: Bartków, Malerzów i Ostrowinę – wspomina. – Wybrałem to ostatnie i jestem tutaj już ponad trzydzieści lat. – Wtedy leśnictwo miało prawie 17 tysięcy hektarów lasów, było co robić – mówi.
Ścinamy i sadzimy
– W przekonaniu wielu praca leśniczego polega na spacerach z flintą po lesie i obserwowaniu przemykającej zwierzyny – mówi pan Czesław. – A las to przedsiębiorstwo produkcyjne, leśniczy to jego dyrektor. Opracowujemy plan pozyskania drewna. Generalna zasada tego planu to „tyle ścinamy, ile sadzimy”.
Na tej podstawie leśniczy robi szacunki brakarskie, czyli farbą zaznacza drzewa do zrębu lub trzebieży. Gdy drzewa są już ścięte, wówczas nadaje im się odpowiednią klasę, a każda z nich ma swoje przeznaczenie. Na terenie, gdzie pracuje pan Czesław, 85 procent drzewostanu to lasy iglaste, głównie sosny.
Leśniczy na bieżąco kontroluje też działające na jego terenie koła łowieckie. Sprawdza, czy dane koło na swoim terenie dba o paśniki, świeże siano, lizawki. – Na szczęście w moim leśnictwie nie notuje się przypadków kłusownictwa – mówi zadowolony leśniczy z Ostrowiny, którego na koniec pytamy co najchętniej robi w wolnym czasie. – Chodzę z żoną do lasu... na grzyby – mówi z rozbrajającą szczerością.

leśnictwo Oleśnica
Obejmuje zasięgiem obszary dwunastu miast i gmin.
Gospodaruje na powierzchni 26,743 ha, z czego powierzchnia leśna zajmuje 25,336 ha. Jest jednym z 33 w okręgu wrocławskim. Utworzono je w 1982 roku z połączenia nadleśnictwa Grochowo i części nadleśnictwa Bierutów. W skład nadleśnictwa wchodzą cztery obręby leśne, 22 leśnictwa i 2 leśnictwa wyłączone.
Nadleśnictwo Oleśnica Śl. jest pierwsze pod względem pozyskania drewna na terenie swojego okręgu. Roczny etat cięć wynosi 105 tys. metrów sześciennych. Szefem nadleśnictwa jest Stanisław Bazan,
jego zastępcy to Zbigniew Zahorski i Kazimierz Harych.

Edward Podczaszyński, podobnie jak jego ojciec, jest leśniczym w malowniczym Bartkowie.
Przez jego tereny przebiega ścieżka, z której chętnie korzystają miłośnicy rowerowych wypraw.

Koronawirus: bezpieczeństwo na bazarach

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3