Międzybórz: Powodzianie walczą z wodą i z burmistrzem

Beata SamulskaZaktualizowano 
Woda w budynkach sięgała średnio metra. Przy ulicy Wrocławskiej jedną z piwnic woda zalała po sufit BS
Mieszkańcy zmagają się ze skutkami powodzi. Pod wodą znalazły się piwnice 10 domów.

Wielka woda pojawiła się w mieście nad ranem 21 maja, ale tym razem nikt nie był zaskoczony. Ludzie spodziewali się, że, podobnie jak 15 lipca ubiegłego roku, będą po obfitych opadach deszczu walczyć o swój dobytek.

Dlaczego? Bo już kilka dni wcześniej sprawdzili, czy burmistrz Kazimierz Warkocz zarządził oczyszczenie kolektora i rowów oraz modernizację systemu odwadniającego teren. – Od ubiegłego roku nic nie zrobiono – przekonują. Przypomnijmy, że po obfitych opadach w lipcu 2009 roku ucierpiało kilkanaście domów przy ulicach Wrocławskiej, Kolejowej, Sycowskiej i w Rynku z powodu zanieczyszczenia kanałów i przepustów na łąkach za mleczarnią śmieciami, gałęziami i skoszona trawą. Zdaniem powodzian basen pożarowy był również przepełniony i to przyczyniło się do rozlania wody na teren domków jednorodzinnych. Straty oszacowano wtedy na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Z powodu czyjejś niedbałości pod wodą znalazł się świeżo odremontowany i najniżej położony dom przy ulicy Sycowskiej, w którym mieszka rodzina Brygidy Mazurek-Figuły.

Woda wdarła się do środka i osiągnęła w budynku poziom jednego metra, bo ktoś pościnał gałęzie z drzew rosnących przy ulicy Jana Pawła II i ich nie pousuwał z rowu. Po lipcowej powodzi rów oczyszczono i tragedia się nie powtórzyła. – A nas burmistrz wystawia chyba na próbę – mówią zdenerwowani mieszkańcy Wrocławskiej.

Kazimierz Warkocz twierdzi, że zarządził oczyszczenie kanałów aż do betonu i przed powodzią wszystkie były drożne. Nie ma sobie nic do zarzucenia, twierdząc ze stoickim spokojem, że tak już musi być. Domy w Międzyborzu będą zalewane, bo są tak nieszczęśliwie usytuowane, a ludzie są sobie sami winny, bo nie zabezpieczyli wcześniej swych posesji. Dla świętego spokoju obiecał wysłanie w teren koparki. Oburzenia z powodu arogancji Kazimierza Warkocza nie kryją wszyscy ludzie, którym przyszło walczyć z wodą. Także strażacy. Jednym tchem wyliczają, o co muszą Warkocza bez przerwy i bezskutecznie prosić. Za własne pieniądze kupują wodery – wysokie gumowe buty, w których mogą poruszać się po zalanym terenie. Takie ma jednak niewielu. Pompy, które otrzymały, nie wiedzieć, dlaczego, tylko trzy spośród czterech gminnych jednostek OSP, z taką pompą wręczone przez burmistrza podczas zawodów strażackich, ludzie z jednostek wręcz wybłagali u Warkocza.

Krzysztof Fita, mieszkaniec Wrocławskiej, już kilka dni wcześniej alarmował w urzędzie, że idzie wielka fala. Udało mu się wyprosić po kilka worków, które miały zabezpieczyć piwnice. Ogródków, budynków gospodarczych, garaży i podwórek nie udało się uratować. Woda sięgnęła w niektórych miejscach jednego metra, a w jednym domu – sufitu piwnicy. Ludzie zdążyli jednak wynieść dobytek i uratować auta.
Warkocz pojawił się na Wrocławskiej nad ranem. – Pokręcił się przez kilkanaście minut, milcząc i unikając nas – mówi Krzysztof Fita. – Potem gdzieś zniknął. Pomagali nam dzielnie tylko nasi gminni strażacy.

Kilkudziesięciu strażaków wypompowywało wodę przez kilkanaście godzin. Koło południa pojawili się na ulicach miasta pracownicy Zakładu Gospodarki Komunalnej, którzy pospiesznie przeglądali system kanalizacji miasta. – Ten system nadaje się, niestety, do całkowitej renowacji – spostrzega Gerhard Sacher, mieszkaniec zalanej posesji. – Kolektor w parku nadaje się do wymiany, bo ma za wąski przekrój. Woda, spływając z Ose i od Kraszowa, piętrzy się w tym miejscu i momentami wydostaje się na zewnątrz wyrzucając w górę betonowe płyty. Główne skrzyżowanie było całkiem zalane, a woda sięgała tam nawet 50 cm. Najciekawsze jest to, że Międzybórz nie znajduje się na terenie zalewowym. To, co się tu dzieje, jest efektem niezaradności władzy. Burmistrz każe nam odgradzać się od łąk, z których woda tu idzie, a przecież wystarczy z kanałów zrobić skuteczny system odpływowy, pogłębić je. – Uważam, że z basenu pożarowego, dzierżawionego teraz przez wędkarzy, należy zrobić zbiornik retencyjny – dodaje pan Krzysztof. – Nasz dobytek i nasze zdrowie jest ważniejsze niż hodowla ryb. Z burmistrzem nie ma poważnej rozmowy. Na moje uwagi reaguje zdaniem, że widzę tylko to, co chcę widzieć. Rzeczywistość niestety przeczy zachciankom. Ja chciałbym nie widzieć tej wody na moim podwórku, ale z powodu czyjejś nieudolności tak nie jest. Burmistrz nie zadbał nawet o to, by od rana strażacy dostali jakiś posiłek i gorącą kawę. To są przecież elementarne sprawy.

Mieszkanka sąsiedniego budynku, Aniela Krajewska, ze łzami w oczach spogląda na zalany ogródek. Posadziła tam niedawno ogórki, fasolę, zasiała warzywa. Rok temu nie zdążyła wyprowadzić auta z garażu, tym razem udało się zapobiec ponownemu zatopieniu. – Błagałam Warkocza o umorzenie jednej raty podatku od nieruchomości, bo rok temu moja posesja znacznie ucierpiała – opowiada. – Nie ma sumienia ten człowiek. Nie zgodził się. Innym, bogatym, to owszem, umarza. Jak pojawił się rano na Wrocławskiej, to nawet nie miał odwagi podejść i porozmawiać, zapytać, czy czegoś nie potrzebujemy. Gdzie indziej pomagają powodzianom, rozumieją ich sytuację, a tu jest zimna obojętność władzy. W tym roku nie zapłacę żadnego podatku.

W rejonie Niwek Kraszowskich wylała 21 maja Polska Woda, która zbiega się tu z Młyńską Wodą. Pod wodą znalazły się hektary łąk, pól i pastwisk. Winą za to tutejszy gospodarz Zbigniew Warkocz obarcza Dolnośląski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych. – O konieczności oczyszczenia koryta rzeki i przepustu pisałem do nich kilka tygodni temu, ale bez odzewu – informuje. – Teraz mamy skutek – pokazuje zalane pole ziemniaków, z których nic już nie będzie. Stan wody podnosi się, gdy w Rybinie spuszczą stawy. Podczas silnych ulew sytuacja i tu, i w Międzyborzu, się powtarza, ale nikt nie wyciąga wniosków.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3