Sadowski zostaje u Jarosika, Fąka zastępcą u Głowackiego

Beata SamulskaZaktualizowano 
Za sprawą dowcipnych komentarzy Jarosława Głowackiego debata nie przebiegała cały czas w napiętej i poważnej atmosferze
Za sprawą dowcipnych komentarzy Jarosława Głowackiego debata nie przebiegała cały czas w napiętej i poważnej atmosferze BARTOSZ MIZERA
Burzliwie zakończyła się druga część debaty pomiędzy Jarosławem Jarosikiem a Jarosławem Głowackim, w której pytania zadawali mieszkańcy.

Dlaczego burzliwie? Bo atak jednej z mieszkanek gminy na zadającą pytanie redaktorkę spowodowało pytanie skierowane do Jarosława Jarosika: Czy przewiduje pan jakąkolwiek funkcję dla Jarosława Sadowskiego w urzędzie? – takie pytanie padło na koniec, a zadane było przez redaktorkę w imieniu kilku mieszkańców gminy. Pytanie padło po dwóch pytaniach zadanych Głowackiemu raz za razem przez Grzegorza Lechowicza, aby wyrównać szanse kandydatów. – Głupcem byłaby ta osoba, która bez weryfikacji umiejętności zwolniłaby daną osobę – odpowiadał Jarosik. – Trzeba te umiejętności zweryfikować i tu nie chodzi tylko o pana Sadowskiego, ale o wszystkich. Mieszkańcy mi zaznaczali, że pana Sadowskiego nie wszyscy darzą sympatią. Ja tej osoby nie znam, nie mogę powiedzieć, jaka ona jest, nie mogę się o niej wyrażać ani pochlebnie, ani negatywnie. Jeśli chodzi o stanowisko kierownicze, to nie jest to pan Sadowski.
Z tej racji, że kandydat nie odpowiedział na konkretnie zadane pytanie, ponownie zapytano, czy jakąkolwiek funkcję przewiduje. – Może to być pracownik merytoryczny – mówił. – Póki nie zweryfikuję umiejętności, na pewno nie będę zwalniał pracowników.
I powołał się na Biblię. Potem dodał, że Sadowski może otrzymać trzymiesięczne wypowiedzenie, bo taka jest procedura. Przez ten czas Jarosik chce weryfikować jego umiejętności, ale nie wytłumaczył, jakimi narzędziami i w jaki sposób to uczyni.

Na spotkanie przyszło ponad 150 osób. Po swoich pytaniach kandydaci na burmistrza odpowiadali na pytania czytelników „Gazety Sycowskiej”, która była organizatorem debaty. Jarosława Głowackiego zapytano o to, jak widzi współpracę władz gminy z pracodawcami, której przez ostatnie osiem lat nie było. – Nawet przez chwilę nie będę próbował dzielić naszych lokalnych pracodawców na tych wielkich i na tych małych – rozpoczął. – Owszem, przedsiębiorcy przez ostatnie lata nie mieli możliwości nawiązania kontaktu z urzędem gminy. Podatki przez ten okres pozostały na najniższym poziomie w powiecie. Niestety, nie tylko podatki są kluczem do rozwiązania problemu bezrobocia. Kluczem jest prosta zasada rozmowy i współpracy z pracodawcami. Nikt nie powinien czuć się w gminie uprzywilejowany, ale też nikt przez to, że prowadzi działalność gospodarczą nie powinien czuć się potępiony. Mamy ten luksus, że na terenie gminy pracuje ponad tysiąc naszych mieszkańców. Takiego efektu zatrudnienia chyba nie ma w wielu okolicznych gminach. Uważam, że warto pomyśleć o utworzeniu społecznej rady biznesu bez względu na wielkość firm. Może warto organizować przypuśćmy kwartalne spotkania władz z pracodawcami, rozmawiać o tendencjach rynkowych, o zagrożeniach po to, żeby zadziałać szybciej. Uważam, że od rozmów i wysłuchania głosu przedsiębiorców trzeba rozpocząć jakiekolwiek działanie.
Jedna z internautek pytała Jarosika o to, co biotechnologia ma wspólnego z pracą w urzędzie gminy. – Studiował pan biotechnologię, był na praktykach w Niemczech, zaczął doktorat, ale go nie skończył, a teraz chce pan zostać burmistrzem. Skoro tak radykalnie zmienia pan swój sposób życia to znaczy, że uważa pan 5 lat studiów za zmarnowane, że źle wybrał kierunek. – Nie wybrałem źle kierunku. Byłem jedną z osób, które miały od początku sprecyzowane dążenia. Zawsze interesowałem się przyrodą. Nie można powiedzieć, że zmarnowałem kierunek. Skończyłem studia magisterskie z biotechnologii. Studia doktoranckie również skończyłem. Jestem w trakcie przygotowań do obrony doktoratu. Pracowałem nad nową klasą leków antydepresyjnych. To było dla ludzi. Mam nadzieję, że te leki pomogą wielu ludziom. Jakie to ma znaczenie? Znajomość, kontakty na szczeblu międzynarodowym. Chciałbym, żeby powstało tu coś w rodzaju parku technologicznego. Można uzyskać środki z innowacyjnej gospodarki.
Mówił też, że może w następnej kadencji udałoby się ściągnąć tu z Niemiec znane mu firmy zajmujące się produkcją sprzętu laboratoryjnego. Informował, że zarządzał w Niemczech projektem o wartości ośmiu milionów złotych, który zakończył się sukcesem. Zapytano Jarosika o to, jak zakończyła się jego współpraca z uczelnią w Niemczech. – Moja współpraca trwa. Mam otwartą drogę do obrony. Współpracujemy przy projektach. Byłem zapraszany na konferencje naukowe. Jestem w kontakcie z tymi ludźmi – odpowiadał.
Jarosława Głowackiego zapytano o jego pracę charytatywną. – Podobno samochwalstwo jest grzechem, więc skupię się na czymś praktycznym, co jest widoczne do dziś. Na przełomie lat 1999/2000 zagrożona była filia ośrodka zdrowia w Bukowinie Sycowskiej. Obiekt był nierentowny, potrzebny był remont. Udało się zorganizować grupę ośmiu zapaleńców, zebraliśmy około 20 tys. zł i w cztery dni udało się nam w czynie społecznym odremontować ośrodek od podstaw i służy on nam do dziś. Nadzór budowlany i sanepid odebrał nam ten ośrodek za pierwszym razem.
Ludzi interesowało, jakie miał pan Jarosik doświadczenie zawodowe, gdzie i jak długo pracował, czy miał kiedykolwiek umowę o pracę i z czego się obecnie utrzymuje. – Doktorat wiąże się z pracą naukową na uniwersytecie w Heidelbergu. Pracowałem cztery i pół roku i miałem umowę o pracę. Utrzymuję się z oszczędności. W większym wymiarze godzin pracuję społecznie, a część prac wykonuję na podstawie umowy o dzieło.
O tym, że gmina ma deficyt budżetowy w wysokości ponad 3 mln zł mówił Jarosław Głowacki. – Jak go zniwelować? – mówił. – Po pierwsze, zrealizować inwestycję w czasie i spłacać kredyty. Po drugie, umożliwić taki rozwój przedsiębiorstw i zainicjować nowe działalności gospodarcze, z których podatki trafią do budżetu gminy i tym sposobem zniwelują choć w części deficyt.
Potem padło kilka ogólnych pytań do obydwu kandydatów, m.in. o priorytet na najbliższe lata, konkurencyjność i atrakcyjność gminy, turystykę, jakie inwestycje są możliwe do realizacji. Jarosław Głowacki mówił, że największym atutem gminy są ludzie, którzy mają ogromne chęci do współpracy z gminą i spore zaangażowanie. Jarosik potwierdził słowa Głowackiego. Dodał, że atutem jest też środowisko, bogata historia i kultura. Do najważniejszych zadań inwestycyjnych zdaniem Głowackiego należy, obok budowy oczyszczalni ścieków i kanalizacji, modernizacja dróg gminnych, tak w mieście, jak i w sołectwach. Jarosik powtórzył, że oczyszczalnia i kanalizacja jest najważniejsza, potem drogi i chodniki, wodociąg przesyłowy.
Jedną z mieszkanek interesowało, jak wykształcenie i doświadczenie zawodowe Jarosław Jarosik zamierza wykorzystać w urzędzie. – Nie oczekuję odpowiedzi typu: umiejętność pracy w zespole czy dobre obchodzenie się z ludźmi, ale o konkretne umiejętności praktyczne pozyskane na studiach i przydatne w pracy w gminie – wyjaśniała. – Kierowałem zespołem ludzi, pisałem projekty, pozyskałem na te projekty 7 mln zł (wcześniej była mowa o 8 mln zł – przyp. red.), projekt zakończył się sukcesem, będą wdrażane badania, aby lek służył ludziom.
Kiedy poproszono o odpowiedź na konkretnie postawione pytanie, Jarosik powiedział: – Mam umiejętności w pisaniu projektów i pozyskiwaniu funduszy. Mam liczne kontakty międzynarodowe, znalezienie gminy partnerskiej nie tylko z Niemiec, umiejętność planowania. Na studiach przygotowywałem comiesięczne raporty, czym się zajmowałem, co zrobiłem – taka zasadą chcę się posługiwać w gminie. Mam doświadczenie w pracy samorządowej.
Potem ludzie dociekali, gdzie pan Jarosik mieszka i czy na stałe w Międzyborzu. – Tak naprawdę z gminy Międzybórz nigdy się nie wymeldowałem – odpowiadał. – Tutaj mam dom rodzinny, przyjaciół, do których chętnie powracam.
Przy pytaniu o to, czy Jarosik zamierza zatrudnić w urzędzie osobę, która będzie pozyskiwała środki unijne, padła informacja, kogo kandydat zamierza zatrudnić na stanowisko zastępcy. Później pan Jarosik, na wyraźne żądanie udzielenia konkretnej odpowiedzi, powiedział, że ma to być osoba z urzędu w Ostrowie Wielkopolskim, doświadczona w pozyskiwaniu funduszy i obeznana w prawie samorządowym, ale nie upoważniła kandydata do podania nazwiska.
Jarosław Głowacki poinformował, że jego kandydatem na zastępcę burmistrza jest Franciszek Fąka. – To człowiek, który ma wiedzę, nie jest z zewnątrz i ma doświadczenie w pozyskiwaniu funduszy unijnych, ma realne podejście do życia – argumentował swoją decyzję.
Jarosława Głowackiego zapytaliśmy, jak odnosi się do zarzutu, że jest człowiekiem Gawina czy Wajnerta i jak mógłby realizować jako burmistrz rzekomo narzuconą przez przedsiębiorców politykę, zwłaszcza w kwestii sprzedaży gruntów czy majątku gminy. – Największe prawa do posiadania mojej osoby ma moja żona – odpowiedział, za co otrzymał brawa. – Najprościej byłoby mi startować z własnego komitetu wyborczego, gdyby było tak, jak mówią moi oponenci. Startuję z komitetu o zasięgu powiatowym, w którym nie ma możliwości reprezentowania interesów tajemniczych mocodawców. W jaki sposób mógłbym reprezentować w gminie interesy brzydko mówiąc „fabrykantów”? Tak jak i wszystkich innych przedsiębiorców. Chodzi więc o umożliwienie im rozwoju, poprzez zgodne z prawem działania. Nie wiem, co jeszcze jest w gminie do sprzedania – tak odpowiadał na zarzut o to, że będzie przedsiębiorcom sprzedawał majątek gminny, a za to również otrzymał brawa. Mówił, że jeśli nie ma przeciwwskazań do sprzedaży gruntów, to, zgodnie z prawem, poprzez przetargi, takie grunty będą zbywane. Tłumaczył, że skorzystać na tym może gmina, bo wówczas będą do kasy gminnej wpływały środki z podatków. Ocenił, że wersja o „fabrykantach” jest świetnym sposobem na przyklejenie mu łatki. Jarosika zapytaliśmy, w jaki sposób praktycznie będzie pomagał ludziom w rozwiązaniu podstawowych problemów, np. zniszczonej jezdni, braku oświetlenia, dziury w drodze. Powiedział, że burmistrz chce byc dla ludzi. Podał przykład wójta, który wychodzi do ludzi w teren. On zamierza to czynić: jechać w teren i sprawdzić problem. Poza tym każda osoba w gminie musi wiedzieć, od czego jest. W biurze obsługi petenta mieszkaniec będzie kierowany do odpowiedniej osoby zajmującej się danym problemem. Burmistrz nie wie wszystkiego. Zamierza stworzyć stanowisko pracownika terenowego, stworzyć z mieszkańcami plan rozwoju strategicznego gminy. Powinny być rezerwy budżetowe na niespodziewane sytuacje.
Po przerwie pytania zadawali mieszkańcy. Ludwika Leśniak zapytała o budynek przy ulicy Sycowskiej obok przychodni. Czy jest możliwe utworzenie tam rehabilitacji. Głowacki powiedział, że jest możliwe, by powstało tam centrum rehabilitacji. Mogłoby ono być zarządzane przez niepubliczny ośrodek zdrowia lub może to być filia Powiatowego Centrum Rehabilitacji w Oleśnicy. Piętro może być przeznaczone dla wszelkich organizacji pozarządowych w Międzyborzu. – Rozmawiałem w tej sprawie z Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie i byłaby możliwość zamontowania w budynku windy dla osób niepełnosprawnych – mówił. – Trzeba zabiegać o wyremontowanie obiektu.
Także Jarosik zakłada przystosowanie budynku do potrzeb wielofunkcyjnego ośrodka dla osób niepełnosprawnych i ofiar przemocy.
Czy po wyborze na burmistrza wyda pan niezwłoczne zarządzenie w sprawie przeprowadzenia kontroli podatkowej u największych przedsiębiorców w gminie w zakresie zgodności deklaracji podatkowych z rzeczywistą powierzchnią budynków, budowli i gruntów, wykorzystywanych do działalności gospodarczej? – takie pytanie anonimowego autora przekazał Jarosławowi Głowackiemu Krzysztof Fita. – Urząd gminy jest odpowiedzialny za taką kontrolę, a każdy przedsiębiorca ma obowiązek zgłoszenia oddania do użytku nowych obiektów. Tego typu inwestycje są nadzorowane przez nadzór budowlany. Czasem w społeczeństwie funkcjonuje wiele mitów, jeśli są one prawdą i ktoś ma taką wiedzę, należy to sprawdzić. Stawki naliczane są w zależności od typu obiektu. W nowym roku konieczna będzie kontrola tych powierzchni przez pracowników urzędu. Czy natychmiast nasłałbym wojsko? Po ewentualnym objęciu funkcji burmistrza trzeba się zapoznać nie tylko z tym, kogo łapać i do kogo strzelać, tylko, co kto potrzebuje i co dla ludzi jest najważniejsze w gminie. To jest ważne, nie ukrywam, bo to nasze pieniądze, ale są też urzędnicy powołani do sprawdzania tych spraw – mówił Głowacki.
– Pan coś kręci z tym zastępcą – zwrócił się do Jarosika Ryszard Sieradzki. – Czy planuje pan zatrudnienie na etacie zastępcy czy sekretarza Jarosława Sadowskiego? – Nie przewiduję takiej funkcji, mam osobę z zewnątrz – mówił Jarosik.
O współpracę władz z emerytami i rencistami pytała Teresa Bystrzyńska, która dodała, że koło związku istnieje w Międzyborzu 52 lata i liczy 220 członków. – Z kołem trzeba współpracować – zadeklarował Głowacki. – Trzeba znaleźć siedzibę, wtedy będzie możliwość pozyskiwania środków. To jest najistotniejsze. Dziwię się, że nikt do tej pory nie pomógł tej organizacji. Organizacje pozarządowe w gminie muszą otrzymywać pomoc z gminy.
Jarosik stwierdził, że trzeba zacząć od rozmów z osobami ze związku i sprecyzowania potrzeb. Po zapoznaniu można zrobić konkretne działania – mówił. – Gmina powinna poinformować, jakie środki na działalność można pozyskać i pomóc w napisaniu projektu.
Grzegorz Lechowicz zapytał Głowackiego o to, co zrobił dla środowiska międzyborskiego, gdy był radnym. – Uczestniczyłem w podjęciu decyzji rady i dofinansowaniu remontu kapitalnego Szkoły Podstawowej w Bukowinie Sycowskiej – wymieniał kandydat. – Przysłużyłem się też utrzymaniu placówki szkolnej w Kraszowie, która była zagrożona likwidacją. Uczestniczyłem w planowaniu wielu projektów, m.in. budowy oczyszczalni ścieków, którą dziś byśmy mieli, a dziś byśmy się zastanawiali, czy ciągnąć dalej kanalizację.
Jarosika Lechowicz zapytał o to, jak widzi postęp w realizacji budowy hali sportowej. – Podczas jednej z debat powiedziałem, że nie widzę możliwości realizacji w najbliższym czasie budowy hali, bo są ważniejsze rzeczy. Jednak byłem na rozmowie ze sportowcami, którzy uświadomili mi, że można w 90 procentach pozyskać środki z zewnątrz – mówił Jarosik. – Jeśli to jest prawda, to taką inwestycję chciałbym zrealizować.Taki duży obiekt trzeba jednak utrzymywać. Sportowcy obiecali, że sami mi wskażą, jak utrzymać tę salę.
Jarosław Głowacki zgodził się odpowiedzieć na kolejne pytania anonimowego autora. W odpowiedzi na pytanie, czy zwiększy podatki do stawki takiej, jak w Dobroszycach (20 zł/mkw, Międzybórz ma 17,14 zł/mkw), Głowacki mówił tak: – Podatki mamy najniższe w okolicy, to służy nam w ten sposób, że mamy miejsca pracy. Dobroszyce mają szalone inwestycje. Jeśli podniesiemy podatki, to więcej zapłacą nie tylko wielcy przedsiębiorcy, ale i mieszkańcy. Myślę, że dziś, zamiast podnoszeniem podatków, powinniśmy się zająć pozyskiwaniem środków i rozsądnym gospodarowaniem pieniędzmi.
Na zarzut, że doprowadził w 2003 roku jako członek KS Gawin Zenit do pozbawienia Międzyborza klubu piłkarskiego i zawodników poprzez przeniesienie klubu do Królewskiej Woli, Głowacki odpowiedział tak: – Przeprowadziliśmy wtedy wyprowadzenie klubu Gawin do Królewskiej Woli, ale i zainicjowaliśmy (czego anonim nie dopowiedział) proces tworzenia drużyny w Międzyborzu, pozostawiając nazwę Zenit, jako drużyny ligowej, która istnieje do dziś.
Czy nie był pan oburzony, że na debatę kandydatów na burmistrza urządzoną dla fabryki mebli Wajnert nie zaproszono panów Warkocza, Bachlińskiego i Sadowskiego? Nie uważa pan, że była to była niskich lotów zagrywka wymierzona w wynik wyborczy trójki kandydatów? – dociekał anonim. – To spotkanie było organizowane przez pracowników fabryki i uczestniczyli ci kandydaci na burmistrza, których kandydaci na radnych pracowali w zakładzie. Nie mnie było decydować, jaka będzie formuła. Może można było poszerzyć to spotkanie o pozostałych kandydatów, ale widocznie organizatorzy trzymali się przyjętej formuły – mówił Głowacki.
Bożena Musiał dopytywała się, gdzie pan Jarosik mieszka. – Wiele osób mieszka za granicą, a nie wymeldowały się w kraju – mówiła. – Jeśli jest pan naukowcem, to nie wyobrażam sobie, by znalazł pan czas na pracę w gminie. Praca naukowca zajmuje bardzo dużo czasu. – Mieszkam w Ostrowie Wielkopolskim – odpowiedział. – Nie słuchała mnie pani, powiedziałem, że pracę naukową skończyłem. Miałem wybór: albo kontynuować ją, albo wrócić do ukochanej osoby. Ja współpracuję z tymi osobami, ale nie pracuję.
Barbarę Witkowską interesowała sprawa zatrudnienia Jarosika po przyjeździe z Heidelbergu, na jakich stanowiskach w Polsce pracował. – Podjąłem współpracę z agroturystycznym stowarzyszeniem w Siodle za darmo – mówił. – Jeśli chodzi o zarobkowe czynności, to na umowę o dzieło.
Ile razy na sesji w gminie Międzybórz był Jarosik od czasu, jak zaczął się interesować samorządnością, pytał Andrzej Stróżyk: – Od kiedy zainteresował się pan gminą, a może tylko posadą burmistrza? – Mieszkam w Przygodzicach, stamtąd wyszła propozycja współpracy z Przygodzicami, dlatego tam się zajmowałem samorządem – odpowiadał Jarosik. – W Międzyborzu taka propozycja od nikogo nie wyszła, wiec sam się nie narzucałem. Dlaczego kandyduję? Na prośbę mieszkańców.
Franciszek Skonieczny pytając o budynek przy Sycowskiej przypomniał, że Jarosław Sadowski nie widział potrzeby remontu obiektu na potrzeby warsztatu terapii zajęciowej i odsyłał go do Dobroszyc. Zaapelował, by zadbać o ten budynek i zainteresować się zabezpieczeniem, bo jest obecnie okradziony ze wszystkiego, co można było wynieść.
Anna Torucka-Dębowska zgłosiła problem zalewania podczas opadów posesji mieszkańców nie tylko Bukowiny Sycowskiej. Zauważyła, że jest to kwestia nieoczyszczonych rowów i przepustów. – Czy panowie mają zamiar coś z tym fantem zrobić, kto ma to robić, czy będą środki na to? – pytała. Jarosław Głowacki mówił, że powinny to być działania, które niewiele kosztują, a przynoszą spory efekt. Tym mogłyby się zajmować cyklicznie osoby zatrudnione na prace interwencyjne, ale i pracownicy ZGKiM. Zakład podlega burmistrzowi i należy pomóc mu w znalezieniu środków na to. Mogą to być pieniądze z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska, Funduszu Gruntów Rolnych, tego uniknąć się nie da.
Podobną odpowiedź dał Jarosik. Dodał, że środki można jeszcze pozyskać z funduszy społecznych.
Wiesław Borowiec zapytał o obiekty, jakie powinny powstać w gminie, by zaspokoić potrzeby zdrowia, oświaty, kultury, sportu i rekreacji. Głowacki mówił o poszerzeniu oferty przychodni. Wspomniał o dyżurach całodobowych. Aby poszerzyć ofertę ośrodka kultury, wystarczy zdaniem kandydata wejść we współpracę z powiatem, na co można pozyskać środki łączone. Wielofunkcyjną salę sportową buduje Bierutów właśnie z takich środków. Międzybórz ma szkołę ponadgimnazjalną i to można wykorzystać przy planowaniu budowy hali sportowej, potrzeba tylko współpracy z powiatem – wyliczał Głowacki.
Jarosik zauważył, że powinno się apelować o poszerzenie oferty specjalistów, powinien być dyżur wieczorny lekarza. Mówił o modernizacji stadionu, siatkochwytu, budowie bieżni, ogrodzeniu płyty boiska, rozbudowie domu kultury.
Marek Kosmala zapytał, czy kandydaci, będąc na miejscu Kazimierza Warkocza, podpisaliby porozumienie na dofinansowanie dróg powiatowych w wysokości 300 tys. zł, wiedząc, jaki jest stan dróg i chodników w gminie. Głowacki powiedział, że gdy pojawia się możliwość i konieczność remontu drogi powiatowej, a nie jest to wpisane w plan inwestycyjny powiatu, gmina powinna negocjować z powiatem kwotę ewentualnego dofinansowania, nie powinna pozostawiać problemu bez rozwiązania. Jarosik powiedział, że to powiat powinien takie drogi robić. Do chodników gmina powinna się dokładać. Zdaniem kandydata gmina zrobiła błąd, to radni powiatowi powinni wnioskować o zrobienie drogi przez powiat całkowicie. – Gmina została w tym momencie wykorzystana przez powiat, a 300 tys. zł zmarnowano – powiedział Jarosik.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3