18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Syców: Ocalił pamięć o swoim dziadku

Dawid Samulski
Waldemar Chwalisz Fot. Dawid Samulski
Waldemar Chwalisz dotarł do teczek Centralnego Archiwum Wojskowego, które potwierdziły, że jego dziadek brał udział w Powstaniu Wielkopolskim i wojnie polsko-bolszewickiej, za co został odznaczony Krzyżem Walecznych i Medalem Pamiątkowym za Wojnę 1918/21. Niestety, potwierdziły także, że Józef Gomoliński zginął na bloku śmierci w obozie koncentracyjnym

Dzięki wielomiesięcznym staraniom jego wnuczka, pamięć o nim nigdy już nie zaginie i będzie wiecznie żywa.
Niósł mienie i życie
– Wiedziałem, że gdzieś muszą być spisane informacje o moim dziadku, więc konsekwentnie zwracałem się do różnych instytucji, w tym do Muzeum Powstania Wielkopolskiego, jak i wspomnianego CAW – wraca pamięcią Waldemar Chwalisz. Szczęśliwie okazało się, że teczki kryły m.in., własnoręcznie napisany przez Józefa Gomolińskiego życiorys, prośbę o nadanie Krzyża lub Medalu Niepodległości, czy oświadczenie, iż w latach 1905-1906 brał czynny udział w strajku szkolnym w Kobylej Górze.Z tych wszystkich dokumentów wyłania się obraz dwóch wojen widzianych oczami człowieka, który, jak sam o sobie pisał, „niósł mienie i życie dla kochanej ojczyzny Rzeczpospolitej”.
Ukarany za strajk
Józef Gomoliński urodził się 10.02.1893 r. w Kobylej Górze. W odręcznie sporządzonym przez siebie życiorysie, opisującym swoją pracę niepodległościową, pisze o sobie tak: „Z chwilą ukończenia 6. roku życia, zacząłem uczęszczać do szkoły podstawowej w Kobylej Górze (powiat Kępno), z której zostałem zwolniony z chwilą ukończenia 14 roku życia. Po opuszczeniu murów szkolnych, wstąpiłem w naukę obuwniczą do mistrza Klicha w Sycowie. Mistrz Klich stale robił mi wymówki w związku z otrzymaniem mego świadectwa szkolnego, z którego wynikało, że brałem czynny udział w strajku szkolnym. Byłem zmuszony naukę u mistrza Klicha zerwać i udać się do mistrza obuwniczego Franciszka Więcka w Kobylej Górze, u którego też naukę ukończyłem. Z chwilą jej ukończenia, wyjechałem na dalszą praktykę do fabryki obuwia w Breslau, gdzie pracowałem jako czeladnik, a po tym okresie w Schuhfabrik Niederzeidlitz bei Dresden, gdzie pracowałem aż do powołania mnie do służby wojskowej armii niemieckiej, w wojnie światowej, w której brałem udział aż do jej ukończenia. Z początkiem listopada 1918 r. opuściłem szeregi armii niemieckiej i wstąpiłem, zaraz po powrocie do domu w Kobylej Górze, w szeregi powstańcze. Walczyłem na froncie ostrzeszowsko-kępińskim, zaś potem na wojnie polsko-bolszewickiej, aż do jej ukończenia. Z armii niemieckiej byłem zwolniony w stopniu kaprala, zaś z Wojska Polskiego w stopniu sierżanta. Po zwolnieniu mnie z Wojska Polskiego, w roku 1919, poślubiłem Mariannę Noculak, z którą mam trzy córki i jednego syna. Potem wyprowadziłem się do Kozy Wielkiej - powiat Kępno (...).” Jedna ze wspomnianych córek o imieniu Salomea, jest matką Waldemara Chwalisza, który uważnie przeczytał, staranne przepisał, a następnie naniósł na twardy dysk losy swojego dziadka. – Rękopisy niekiedy trudno było rozczytać, więc była to praca dość żmudna, ale satysfakcjonująca – nie kryje.
Wydany gestapo
„Wrzesień 1939” i „Aresztowanie” to z kolei tytuły publikacji Waldemara Chwalisza, powstałe na bazie relacji rodziny i mieszkańców, którzy znali lub pamiętali jego dziadka. Dowiadujemy się z nich m.in., że Józef Gomoliński przed wybuchem wojny był zatrudniony na stacji PKP Perzów i z chwilą rozpoczęcia działań wojennych przemieszczał się z brygadą naprawiającą zbombardowane tory kolejowe, skutkiem czego znalazł się w stolicy.
„Po kapitulacji Warszawy i zakończeniu kampanii wrześniowej, wracając do domu w Kozi Wielkiej, zatrzymał się na chwilę u rodziców żony w miejscowości Weronikopole, gdzie zaproponowano mu, aby tam pozostał, gdyż jest poszukiwany przez Niemców. Zlekceważył jednak radę swoich teściów, argumentując, iż żona i dzieci czekają, nie wiedząc nic o jego losie, i że sam również bardzo tęskni za rodziną. Był październik 1939 r., kiedy, wracając do domu wieczorową porą, został dostrzeżony przez, pochodzącą ze Słupi, pewną mieszkankę wioski (personalia znane rodzinie) i zadenuncjowany na gestapo.
Bolesne pożegnanie
Gdy pojawił się w domu, był w opłakanym stanie - zarośnięty, brudny i zawszony. Nie zdążył się dobrze zaaklimatyzować, kiedy rankiem następnego dnia przybył urzędnik z Perzowa z pytaniem, dlaczego nie zameldował o swoim powrocie (ponoć taki był obowiązek). Wytłumaczył, że właśnie miał to uczynić, bo tyle co wrócił z wojennej tułaczki. Jeszcze tego samego dnia udał się do Perzowa, aby dopełnić formalności i wtedy to, w okolicach cegielni w Gęsiej Górce, został dotkliwie pobity przez folksdojczów tamże pracujących. Dało się w tamtym okresie odczuć nienawiść do polskich rodzin zamieszkujących w Kozi Wielkiej ze strony Niemców. Największe problemy miała rodzina Gomolińskich. Mijały dni i nic szczególnego się nie działo, po za tym, że była okupacja, a Gomolińscy pracowali u swoich sąsiadów Koniecznych, którzy wprawdzie podpisali volkslistę, lecz byli to ludzie szanowani, porządni i nigdy nikogo nie skrzywdzili. W tym dniu (nikt już dziś nie pamięta dokładnej daty) Józef krzątał się w gospodarstwie Koniecznych, a jego żona zbierała u nich w polu ziemniaki. Do ich domu zawitał funkcjonariusz gestapo z Sycowa, aby dokonać aresztowania. W mieszkaniu zastał tylko siostrę Marianny i małą córkę Helenę, która, nie znając powagi sytuacji, zaprowadziła gestapowca do swojego ojca, który rąbał drewno w szopie. Niemiec najpierw wywlókł go na podwórko, po czym wyprowadził cios w twarz. Niemym świadkiem tego zajścia była studnia stojąca w tym miejscu do dziś oraz mała Helenka. Jeszcze na chwilę wrócił z aresztantem do domu Gomolińskich, aby dokonać przeszukania. Nic nie znalazłszy, kazał się pożegnać na kilka lat.
Na bloku śmierci
W Sycowie przebywał zaledwie kilka dni i był widziany jak jeździł z wózkiem po ulicach w asyście wartownika. Więzienie, gdzie go przetrzymywano, znajdowało się w, do dzisiaj stojącym, budynku byłego zakładu POLO na ul. Okrężnej. Następnie został przetransportowany do więzienia we Wrocławiu, o czym może zaświadczyć jeden list napisany do żony z tego miejsca. Ostatnim i docelowym miejscem eksterminacji był obóz koncentracyjny w Oranienburgu (35 km od centrum Berlina), dokąd przybył 27.01.1940 roku. Był więźniem numer 6680 i z miejsca trafił do bloku11, nazywanego blokiem śmierci, skąd wysłał dwa listy do rodziny. 13.04.1940 roku o godzinie 20 został stracony. Wraz z zawiadomieniem o śmierci, jakie nadeszło z obozu, przysłano zapytanie, czy rodzina życzy sobie otrzymać prochy, gdyż jest taka możliwość. Należało wystąpić do lokalnych władz o pozwolenie na pochówek, z czego żona zrezygnowała, ponieważ prześladowana przez ludność niemiecką nie chciała eskalować wydarzeń”.
– Oficjalną przyczyną zgonu, nadesłaną z obozu, była choroba skóry, co oczywiście mijało się z prawdą – Waldemar Chwalisz nie ma wątpliwości. Wdzięczny, dziękuje swojej cioci Helenie Graf za udostępnienie części archiwów.

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Materiał oryginalny:

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3