Trzymają psy w bardzo złych warunkach! W Wielowsi koło Sycowa interweniowała Ekostraż

Beata Hadas-Haustein
Beata Hadas-Haustein
Właściciel jednego z gospodarstw w Wielowski koło Sycowa trzyma psy w bardzo złych warunkach! W lipcu interweniowała tam Ekostraż. Wolontariusze pokazali szokujące zdjęcia psów na łańcuchach, a także fotki „karmy", jaką pieski otrzymują od właścicieli. Wygląd psich bud woła o pomstę do nieba!

Działaczka związana z Ekostrażą z Wrocławia poprosiła nas o nagłośnienie sprawy byłego sołtysa Wielowsi i faktu, w jak nieciekawych warunkach trzyma swoje psy. – Aktualnie soltysem tej wsi jest jego żona – dodała. – Do 20 lipca odbyły się dwie kontrole. Wiem, życie psów na wsi to nie jest bajka, ale - myśląc tak - nie zmienimy nic. Jedna buda stoi w szczerym polu bez grama cienia, jeden z piesków żyje na krótkim łańcuchu. Psów na łańcuchach jest więcej.

Dziś smutny dzień - zostawiliśmy je – takiej treści post pojawił się 11 lipca na wallu Ekostraży na FB.

– Byliśmy na interwencjach. Naoglądaliśmy się psów zapiętych na wieczność na łańcuchach. Np. na środku pola. Psów starych i kilkumiesięcznych. Agresywnych i niewinnych słodziaków. Właściciel kazał się nie martwić – będą uśpione, bo kupił szczeniaki podhalana i wkrótce psy zamieni. On to mówił serio. Stare są i agresywne. Zresztą „przyjedzie weterynarz i coś orzeknie”. Sołtysem był. Takiemu to wolno. Ma poważanie we wsi – czytamy dalej w poście.

– Nienawidzimy łańcuchów – czytamy w dalszej części komentarza. – Mamy nadzieję, że ktoś wreszcie doprowadzi do zakazu trzymania na nich psów. Tak: w Polsce można trzymać psa na 3-metrowej uwięzi. Mimo deklaracji kolejnych sił rządzących składanych przed wyborami, nic się nie zmienia. Zwierzęta od szczeniaka do śmierci trzymane są na uwięzi. Przepis o co 12-godzinnym uwolnieniu z łańcucha to kpina z praw zwierząt. Tak jak śmiał się dziś właściciel psów - przecież w nocy puszcza czasem.

– Tak więc psy skazane za nic, najpierw chowające się ze strachu jako szczeniaki, a potem jako dorosłe sfrustrowane osobniki, wydeptują kółko ziemi wokół swoich świetnych bud – Ekostraż opisuje los psiaków z Wielowsi. – Pieski, nie martwcie się - już wkrótce zastąpią Was kolejne i kolejne – dodano ze smutną ironią.

– No chyba że stanie się cud i Polska, jak wiele cywilizowanych krajów, wprowadzi zakaz trzymania psów na łańcuchach – wyrażono nadzieję.

– Jesteście Państwo zbulwersowani - słusznie. My też – napisano pod całą serią oburzonych komentarzy. – Brak było podstaw do zabrania psów. Zostawiliśmy właścicielowi nasz numer telefonu patrząc mu prosto w oczy i prosząc by przed decyzja o uśpieniu zadzwonił do nas. Dziś oddać nie chciał. Szczeniaki podhalana jeszcze za małe na łańcuch, jeszcze chwila.

– Nie hejtujcie nas - hejtujcie rządzących tym krajem – napisano też w poście pod serią komentarzy, w których wyrażano oburzenie, iż nie dało się odebrać właścicielowi psów. – Hejtujcie treść ustawy. Właściciel dostał zalecenia poprawy bud, zapewnienia dostępu do wody, poprawy długości łańcucha itd. Tyle mogliśmy zrobić. Będziemy też dzwonić do weterynarza, który „obsługuje” gospodarstwo. Za „flaszkę”, jak każą nam niektórzy, nie dało się zabrać psów - to bogaty pan, potrzebuje straszaków przed lisami, by hodować swoje gęsi. Nie chce oddać - podrosną następcy, to będzie myślał...

AKTUALIZACJA 4 SIERPNIA

Właściciele otrzymali szereg zaleceń, m.in. zapewnienie 3-metrowych łańcuchów, naprawę bud, założenie pieskom nowych obroży, podcięcie pazurów - zdaniem właścicielki wszystkie te zalecenia wykonane zostały w ciągu dwóch dni - do 13 lipca. Poinformowała nas ponadto, że zamierza oddać trzy stare psy, które przygarnęła 6 lat temu, bo rzekomo nie chciała się nimi zająć Gmina Syców. – Skoro ludziom przeszkadzają psy na łańcuchach, to może będą mieć lepiej w schronisku - powiedziała. Aktualnie właściciele posiadają 4 młode owczarki podhalańskie - młodsze biegają po podwórku, a dwa 2-letnie znajdują się w kojcach.

Właścicielka twierdzi, że psy mają zawsze pełne miski i uzupełnianą wodę. Podkreśla, że nikt tych psów nie chciał, a tylko w ich gospodarstwie znalazły schronienie. Jej zdaniem wolontariuszka złośliwie opisała tę sytuację, bo przecież zwierzętom się krzywda nie dzieje. Złośliwość miała wynikać z faktu, że właściciel zwrócił jej uwagę, iż nie wolno zakradać się na czyjąś prywatną posiadłość. Miał jej też zwrócić uwagę, że powinna była pojawić się w obuwiu i odzieży ochronnej, gdyż w gospodarstwie panuje reżim sanitarny.

Właścicielka gospodarstwa zaznaczyła też, że Ekostraż pojawiła się u niej tylko raz. Nie było ponownej wizyty ani kontroli.

ZOBACZ, JAK KOMENTUJĄ TĘ SYTUACJĘ INTERNAUCI:

Tajemnica Marchewki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie